N

Niepołomice przywitały nas żarem lejącym się z nieba. Wszyscy chowali się w chłodnych murach Zamku. Sandra i Will przylecieli kilka dni wcześniej. Zdążyli się oswoić z temperaturą.
Od rana dali się pochłonąć przygotowaniom. To niesamowite, jak wiele radości dają te chwile przed ślubem. Panna młoda w otoczeniu przyjaciół, pan młody ze swoim ojcem.
Ciemny, gotycki kościół zaoferował przybyłym miły, orzeźwiający chłód i schronienie przed słońcem. Idealnie wpasował się w styl sali zamkowej, na której odbywało się przyjęcie.
Widzieliśmy spotkanie dwóch kultur i języków, które próbowały się ze sobą spotkać w ten jeden wieczór. To spotkanie dwojga ludzi, którzy pójdą za sobą w ogień, ma w sobie coś nie z tej ziemi.
Sandra i Will byli najlepszymi gospodarzami tego dnia. Dzięki swoim charakterom wszyscy obecni mogli poczuć się jak w domu.

CLOSE MENU